Wywiadówka z Agnieszką Sienkiewicz

Na wywiad przychodzi bez make up’u – nie mogę się na nią napatrzeć. Kiedy zaczyna opowiadać o córce, nie mogę się jej nasłuchać: robi to lekko, z wdziękiem, swobodnie i szczerze. Słuchając, uśmiecham się do siebie, do niej, wielokrotnie się wzruszam. Mówi o tym, że chce, żeby Zosia była dzielna, mądra i dopiero na końcu – ładna. Doskonały przykład ma w mamie.




Jak zareagowałaś, kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży?


To nie było zaskoczenie, bo ciążę planowaliśmy, przygotowywaliśmy się do niej. To była ogromna radość, że łatwo i szybko poszło. Miałam 31 lat jak zaszłam w ciążę, byłam już na to gotowa, życiowo przygotowana. To było moje wielkie pragnienie.


Nic nie budziło Twojego strachu?


No właśnie nie, nie przypominam sobie żadnych złych emocji, żadnych lęków, nie było strachu: O Boże! Praca! O Boże! Kariera! Byłam wyciszona, spokojna. Nic mi tego czasu nie zakłócało. Mam wrażenie, że przez całą ciążę prowadził mnie instynkt, miałam w sobie ogromny spokój, czułam, że sobie poradzę. Nie miałam pewności czy mąż sobie poradzi (śmiech), ale dał sobie świetnie radę.




Płeć miała dla Was znaczenie?


Po cichu oboje liczyliśmy, że to będzie córka. Pamiętam, kiedy mój lekarz podczas badania powiedział nam: Ja już wszystko wiem. Co Państwo by chcieli? My na to: Nie no…bez różnicy. Byle było zdrowe. Lekarz: Dziewczynka, my: Yeeeeeessssssssss!!!!(śmiech).


Jak zareagowałaś, jak ją zobaczyłaś?


Jak tylko usłyszałam płacz, krzyczałam: Zdrowa? Czy jest zdrowa? I strasznie płakałam. Lekarz kazał mi się uspokoić, bo aż zadyszki dostałam od tego płaczu. A potem to był już kosmos! Pierwsze 2 doby w szpitalu i towarzyszący temu ból i dyskomfort, to było nic. Niespecjalnie pozwalałam sobie na pomoc, wszystko chciałam robić sama, jechałam na endorfinach, nie czułam w ogóle bólu. Jak wróciłam z Zosią do domu, to pierwsze,co zrobiłam, to pranie. Byłam w jakimś amoku! Zaczęłam prać, a przecież nie było co prać, wszystko było przygotowane, dom posprzątany. A potem jak Zosia spała, nie wiedziałam, co robić, więc gotowałam, sprzątałam, funkcjonowałam jak robot.